Posted
Comments None

W ramach mojej, jak to kolega raczył określić, nerwicy natręctw, która objawia się regularnym nagrywaniem ulubionych audycji, zmajstrowałem już sobie dwa systemy do automatycznego nagrywania – zawsze jak nie jeden, to drugi zadziała. Czyli oprócz tego, że Radyjko (“kultowy” iRiver iFP-899) w domu nagrywa audycję z radia FM, w pracy mój komputer, wyposażony w tuner USB (takie maleństwo na układach RTL2832U i R820T2) i program DAB Player, nagrywa wszystko, co tylko się da, z radia cyfrowego. Prawie bez komplikacji, bo jak to z cyfrowo nadawanymi audycjami bywa, poziom sygnału zauważalnie się zmienia, gdy obok anteny ktoś łazi. Ale to już inny problem. Ech, stacje FM czasem są zaszumione, ale (zwykle) da się ich słuchać, stacje DAB+ mogą się po prostu nie dać odebrać. Podobnie jest ze stacjonarną telewizją cyfrową. Cena postępu? W każdym razie załóżmy, że poziom sygnału to nie problem.

Harmonogram w DAB Player ma dokładnie dwie pozycje. Zwykle po prostu po nagraniu zaprogramowanych audycji nastawiam sobie kolejną parę, ale… A gdybym chciał pojechać na wczasy? Jak tu zaprogramować nagranie dziesięciu audycji? No cóż, trzeba zaprząc jakieś narzędzia do zautomatyzowania czynności, które chcemy mieć zrobione. Oczywiście w użyciu będzie systemowy harmonogram zadań, tylko co do niego wpisać? Czym sobie pomóc? Wybór padł na program AutoIt.

Nawet ręcznie w DAB Player trudno jest coś wyklikać – te jego kontrolki się zachowują, delikatnie mówiąc, dziwnie – a co dopiero automatycznie. Już byłem prawie gotów mimo wszystko tak właśnie zrobić, czyli dla dziesięciu audycji wyklikać w kalendarzu pięć sekwencji czynności (wejście do funkcji nagrywania i ustawienie kolejnych par audycji), zarejestrować klikanie w programie Au3Record i te czynności w odpowiednich chwilach uruchomić z systemowego harmonogramu, ale wystąpił problem: gdy komputer jest zablokowany (a pod nieobecność użytkownika w pracy tak właśnie jest), AutoIt nie może przecież nic klikać. Po długich eksperymentach z automatycznym klikaniem w końcu wymyśliłem coś lepszego. Gdzie program zapisuje dane? W Rejestrze, oczywista. Co tam sobie zapisuje – ciężko powiedzieć, ale gałąź [HKEY_CURRENT_USER\ Software\ Andi_84\ DABPlayer\ ScheduledRecordings] poleceniem REG EXPORT (albo zwyczajnie, paroma kliknięciami w programie Regedit) można nagrać do pliku. No i, jak to piszą w instrukcjach od szamponów, czynność powtórzyć. Efektem było pięć planów nagrywania, czyli pięć plików REG z ustawieniami dla programu nagrywającego, i drugie pięć plików ze skryptami. Najważniejszy fragment w każdym z plików z tej drugiej grupy prezentuje się podobnie:

...
$myfile = "c:\Users\Me\Documents\schedule20160604.reg"
if ProcessExists("DAB_Player.exe") Then
     ProcessClose("DAB_Player.exe")
EndIf
Sleep(5000)
Run("reg import " & $myfile, "", @SW_HIDE)
Sleep(5000)
Run("d:\DigitalRadio\DAB_Player.exe", "", @SW_HIDE)
...

AutoIt o wyznaczonych porach zatrzyma DAB Player i po wgraniu do Rejestru (poleceniem REG IMPORT) nowych ustawień ponownie go uruchomi. Pozostaje tylko to ostatecznie zorganizować, czyli wrzucić do systemowego harmonogramu zadania uaktualnienia planu nagrań (między kolejnymi nagraniami, rzecz jasna), co załatwi nam polecenie SCHTASKS:

...
SCHTASKS /create /tn "ScheduledRecordings20160604" /tr "\"c:\Program Files (x86)\AutoIt3\AutoIt3_x64.exe\" c:\Users\Me\Documents\recplan20160604.au3" /sc ONCE /sd 2016/06/04 /st 00:17
SCHTASKS /create /tn "ScheduledRecordings20160607" /tr "\"c:\Program Files (x86)\AutoIt3\AutoIt3_x64.exe\" c:\Users\Me\Documents\recplan20160607.au3" /sc ONCE /sd 2016/06/07 /st 00:17
...

Teraz już wystarczy tylko nastawić dobrze antenę tunera, poprosić kogoś, żeby jednak doglądał komputera (programem LogonExpert próbowałem wymusić automatyczne logowanie, ale miło jest wiedzieć, że po instalacji aktualizacji system w ogóle “wstał” do końca i nas zalogował, bo jeszcze nie zawsze udaje mi się w takich przypadkach zapewnić, żeby automatyczne zalogowanie do mojego profilu w ogóle nastąpiło). I można jechać na wczasy. PS. Po powrocie okazało się, że wszystko nagrało się prawidłowo.

A teraz pora to odsłuchać…

Author
Categories Komputery i Internet

Posted
Comments None

Po długich latach (trzynastu, a dla mnie po jedenastu) dobiega końca działanie platformy Jogger.pl. Krótko mówiąc – szkoda. Pora się przenieść na własne śmieci. Była społeczność, było miło, teraz pozostało tylko wybrać się na Planetę Joggera – pewnie, że to już nie to, nie te czasy i tak dalej. Pozostaną miłe wspomnienia. Gdzie są blogi z tamtych lat?

Czy jakoś tak.

Author
Categories Marudzenie ogólne, Komputery i Internet

Posted
Comments None

W dzisiejszym zapracowaniu ciężko znaleźć czas na cokolwiek, a co dopiero na przesłuchanie całego albumu w jednym podejściu, ale jeśli czasu brakuje – trzeba go w końcu wygospodarować. A kolejna pozycja z płytoteki jest przyjemnie relaksująca, więc tym bardziej warto wygospodarować w terminarzu godzinkę. Będzie dziś coś dla miłośników Clannad – pierwsza solowa płyta, którą nagrała Maire Brennan, ‘Máire’. Słuchamy!

Płytę rozpoczyna zamyślone Cé Leis, potem mamy Against The Wind, kojarzące mi się nieodparcie z Kają, Bregovicem i ‘Śpij kochany, śpij’. Dalej jest Oró, dla odmiany łagodne jak kołysanka dla tego bobasa z okładki. Kolejny utwór, Voices Of The Land, to refleksja o przemijaniu, potem następuje poetyckie i spokojne Jealous Heart, następnie pulsujące energią Land Of Youth (Tir Na nÓg). I znów utwór spokojny i refleksyjny, I Believe (Deep Within), po czym ponownie piosenka energiczna, Beating Heart, której słucham, nomen omen, z bijącym sercem – ten popis na instrumentach perkusyjnych za każdym razem wbija mnie w ziemię. No Easy Way to kolejna porcja spokojnego dumania, a płytę kończy rockowy Atlantic Shore i… chciałoby się jeszcze więcej.

Miłego słuchania!

Author
Categories Muzyka

Posted
Comments None

Dziś na warsztacie płyta Queen ‘A Kind of Magic’, spory kawałek dobrej muzyki, którą po prostu trzeba usłyszeć. A i zobaczyć, bo to również związany z albumem film ‘Highlander’, teledyski i motywy, których się nie zapomina, choćby nowsza wersja znanego z okładki albumu ‘Queen II’ ujęcia członków zespołu, czy też Queen w otoczeniu orkiestry i chóru… Włączamy i słuchamy!

Album otwiera One Vision i już od samego początku zespół “daje czadu”. Po nim następuje nagranie tytułowe A Kind of Magic – Freddie jako czarodziej jest urzekający. Następne jest przepiękne One Year of Love, potem zaśpiewane szalonym falsetem Pain Is So Close to Pleasure i klasyczne Friends Will Be Friends. Dalej mamy utwór filmowy, smutne i przepiękne Who Wants to Live Forever, utwór, który cudownie brzmi w wersjach symfonicznych. Potem dla odmiany porcja cięższego rocka, Gimme the Prize (Kurgan’s Theme), a dalej lekko dyskotekowe Don’t Lose Your Head i znów rockowe, nawiązujące do filmu, Princes of the Universe, w teledysku którego Freddie i Christopher Lambert krzyżują… powiedzmy, że miecze. Na koniec dostajemy przedłużone wersje utworów już znanych, A Kind of ‘A Kind of Magic’Friends Will Be Friends Will Be Friends…, a płytę zamyka instrumentalne Forever, zagrany na fortepianie temat z ‘Highlandera’. W skrócie: magiczny album, po który zawsze – nie tylko w kolejne rocznice śmierci Freddiego – warto sięgnąć.

Miłego słuchania!

Author
Categories Muzyka

Posted
Comments None

Dziś po raz kolejny na warsztat biorę starocie, w odtwarzaczu czeka Chris Rea i album ‘New Light Through Old Windows’. Zasadniczo płyt składankowych nie cierpię, ale nie jest to bynajmniej jakaś zbieranina typu “best of Strauss”, utwory zostały do tej płyty ponownie nagrane w nieco zmienionych wersjach, a i było parę nowych. Oczywiście “nowych” w 1988 roku. Czyli dalej pielęgnuję swój muzyczny zatwardziały konserwatyzm i zamiłowanie do tych, co naprawdę umieją grać. Uruchamiamy i słuchamy!

Od pierwszego utworu jest żwawo i aż nogi same nas niosą, bo płytę rozpoczyna Let’s Dance! Potem coś dla ludzi pracy, Working on It – ta gitara jest po prostu jak mocna kawa z rana. Następnie coś spokojniejszego, Ace of Hearts, w którym Chris czaruje nas tym swoim cudownie przemoczonym głosem, oraz Josephine, utwór niemal urlopowy. Dalej mamy pełne niepokoju Candles, a potem kolejny utwór urlopowy, On the Beach, który doczekał się już nawet czyjejś wersji dla (t)opornych – no cóż, jak ktoś nie umie własnego przeboju napisać, to zrzyna gotowe od innych… I cały czas już samą muzyką można się rozkoszować, a do tego jeszcze mamy w tekstach całe historie, pesymistyczno-optymistyczne w Fool (If You Think It’s Over), pełne tęsknoty w I Can Hear Your Heartbeat, refleksyjne w Shamrock Diaries – taką płytę po prostu musiałem mieć. Do przesłuchania zostały nam tymczasem jeszcze Stainsby Girls, prosty i miły utworek, poruszające jak zimny wiatr Windy Town, po nim Driving Home for Christmas, świąteczna piosenka, którą stacje radiowe co rok nam obrzydzają, i na zakończenie trochę wspomnień, czyli Steel River – jak poprzedni utwór nas uśpił, to tutaj zaraz zbudzi nas urocze i wariackie solo na fortepianie.

I to by było na tyle tym razem, a w dorobku takiego giganta jak Chris znajdziemy wystarczającą ilość płyt na jeszcze wiele zachwytów. Miłego słuchania!

Author
Categories Muzyka

← Older Newer →