Kącik muzyczny - odcinek nr 16

Posted
Comments None

Dawno, dawno temu (ale nie w odległej galaktyce) trafiła do mojej kolekcji płyta ‘The Princess Bride’. Mark Knopfler nagrał ją do filmu o tym tytule – to raczej mało znany u nas album; nie wydaje mi się, żeby w Polsce wiele osób kupowało płyty Knopflera z muzyką filmową. Za często można takie pozycje znaleźć w koszu z przecenionym towarem. Sama “Narzeczona dla księcia” też jakoś u nas nie jest zbyt popularną bajką, może na zachód od Odry zna ją dużo więcej dzieci. Dla mnie – bajka jak bajka, oglądnąłem dla muzyki. I to właśnie do muzyki wracam, nie do filmu.

Album otwierają Once Upon A Time… Storybook Love, piękne i baśniowe, i zamyślone I Will Never Love Again. Dalej mamy utwory, których z filmu w ogóle sobie nie przypominam – brzmiący jak muzyka do ludowego tańca Florin Dance oraz Morning Ride – nie jest to Mozart, jak niektórzy mogliby pomyśleć, ale jak najbardziej “daje radę”. Po nich usłyszymy The Friends’ Song, uroczą muzyczną opowieść. Kolejnych utworów, The Cliffs Of InsanityThe Swordfight, bez towarzyszącego obrazu niestety nie docenimy jak należy. Bez oglądania filmu da się za to słuchać Guide My Sword, zresztą w filmie jest tylko jego krótki fragment, a na płycie mamy całość, przy której można sobie odpłynąć w bajkowe krainy. The Fireswamp And The Rodents Of Unusual Size i następny po nim Revenge to znów utwory z tych najlepiej odbieranych podczas filmu, bo bez obrazu wyobraźnia kapituluje. Na końcu znajdziemy, rzecz jasna, szczęśliwe zakończenie bajki, utwór A Happy Ending. Jeszcze tylko “przebojowa” wersja głównego tematu, czyli Storybook Love, w której zaśpiewał Willy DeVille, i już mamy komplet.

Czy warto odgrzebywać bajki, żeby takiej muzyki posłuchać? To już, jak mawiał główny bohater, as you wish!

Author
Categories Muzyka

Comments

Commenting is closed for this article.

← Older Newer →